Szymon Walków przeszedł do historii Enea Poznań Open

Szymon Walków przeszedł do historii Enea Poznań Open

Takiego finału gry podwójnej Enea Poznań Open jeszcze nigdy nie mieliśmy. Po dwóch stronach siatki znaleźli się Polacy. Z jednej strony byli to Karol Drzewiecki i Piotr Matuszewski, a z drugiej Szymon Walków ze swoim partnerem Sergio Martosem Gornesem. Ostatecznie górą był polsko-hiszpański duet, który triumfował 6:3, 7:5.

Polsko-polskich pojedynków w historii turnieju deblowego Enea Poznań Open mieliśmy całe mnóstwo. Tylko w trakcie tegorocznej edycji były trzy takie spotkania. Czwarte i zarazem decydujące o mistrzowskim tytule odbyło się w sobotnim finale na korcie centralnym, a to sytuacja bez precedensu. Nigdy wcześniej w decydującym meczu nie rywalizowali Biało-Czerwoni. Tym samym już przed rozpoczęciem było wiadomo, że Polak (albo dwóch) będzie cieszyć się ze zwycięstwa, 7220 dolarów oraz 100 punktów do rankingu ATP.

Po jednej stronie siatki znaleźli się Karol Drzewiecki i Piotr Matuszewski, a po drugiej Szymon Walków ze swoim hiszpańskim partnerem Sergio Martosem Gornesem. Smaku zwycięstwa w poznańskim challengerze nie znał tylko Matuszewski, który mógł zostać dziesiątym Polakiem w historii poznańskiego challengera, który wygrał turniej deblowy. Drzewiecki najlepszy był w 2023 roku (wspólnie z Czechem Petrem Nouzą), Walków triumfował w 2018 (z Mateuszem Kowalczykiem) i 2022 (z Amerykaninem Hunterem Reese), a Hiszpan był najlepszy przed rokiem (z Hindusem Vijayem Sundarem Prashanthem).

Kluczowy moment pierwszego seta miał miejsce w ósmym gemie. Przy serwisie Matuszewskiego polsko-hiszpański duet wykorzystał trzeciego break pointa. Tym samym Sergio Martos Gornes chwilę później wyserwował wygraną 6:3. Drugi set był niezwykle wyrównany. Szybko przełamać dał się Drzewiecki, ale swojego podania nie utrzymał także Walków. Polski duet przy stanie 5:4 miał piłkę setową. Tej nie udało się rozstrzygnąć na swoją korzyść, a chwilę później Hiszpan i Polak zachowali więcej uwagi przy serwisie Matuszewskiego.  Ostatnie słowo w secie, ale i w meczu należało do Walkowa, który zamknął mecz przy pierwszej piłce meczowej. Tym samym 30-latek został pierwszym w historii potrójnym mistrzem deblowym poznańskiego challengera. – Karol i Piotr to są bardzo dobrzy zawodnicy. Decydowały pojedyncze piłki i pojedyncze sytuacje – powiedział tuż po meczu Walków. – To był zacięty mecz. Trzeba było walczyć naprawdę o każdą piłkę – dodał Sergio Martos Gornes, który podkreślał, że świetnie rozumie się z polskim tenisistą.

Drzewiecki i Matuszewski po finale nie byli załamani i zgodnie podkreślali udaną współpracę. Przyjechali oni do Poznania prosto z Bratysławy, gdzie triumfowali w finale. Tak więc za nimi dwa naprawdę udane tygodnie. – Nie udało się wygrać, ale była rewelacyjna walka. Daliśmy z siebie wszystko – mówił Drzewiecki, któremu nie udało się wygrać po raz drugi turnieju w Poznaniu. – Szymon to właściwie nasz brat. Tak się akurat składa, że mamy teraz tego samego trenera i z naszymi rywalami właściwie trenowaliśmy każdego dnia. Stąd na korcie trudno nam było siebie wzajemnie zaskoczyć – dodawał ze śmiechem.

fot. Paweł Rychter

Szymon Walków przeszedł do historii Enea Poznań Open
Facebook
Twitter
E-mail
Drukuj
Scroll to top