75 minut trwała przygoda Daniela Michalskiego z Enea Poznań Open 2026. 26-latek uległ rozstawionemu z numerem ósmym, Guido Heide 2:6, 2:6.
Kibice odwiedzający korty Parku Tenisowego Olimpia bardzo dobrze znają Daniela Michalskiego (303. ATP). Tenisista nieprzerwanie występuje w poznańskim challengerze od 2019 roku, a jego najlepszy wynik to ćwierćfinał w 2023 roku. Przed rokiem pożegnał się z turniejem na etapie drugiej rundy, ulegając Jurijowi Rodionovowi
W tegorocznej edycji 26-latek mógł mówić o sporym pechu w losowaniu. Jego przeciwnikiem była turniejowa ósemka, Gustavo Heide (187. ATP). Brazylijczyk przyjechał do Poznania z Rolanda Garrosa. Tam próbował swoich sił w eliminacjach, ale uległ w drugiej rundzie… zeszłorocznemu pogromcy Michalskiego.
Michalski ostatnio walczył w eliminacjach w Prościejowie i Bratysławie, ale bezskutecznie. W związku z tym w stolicy Wielkopolski chciał wrócić na zwycięską ścieżkę. Początek spotkania na korcie centralnym zwiastował, że możemy oglądać niezwykle wyrównane i zarazem długie widowisko. Tenisiści skoncentrowali się przed wszystkim na defensywie. Michalski już w drugim gemie miał cztery szanse na przełamanie rywala. Nie wykorzystał ich, co wytrąciło go z równowagi. W piątym gemie Brazylijczyk pierwszy raz przełamał rywala, a przy kolejnej okazji zrobił to ponownie. Po jednej z dłuższych wymian Polak bezradnie machnął ręką, a chwilę później popełnił podwójny błąd serwisowy. Heide nie wypuścił okazji z rąk i zamknął seta, wygrywając 6:2.
Drugi set miał bardzo podobny obraz. W trzecim gemie Michalski został przełamany do zera, a chwilę później na tablicy wyników było już 4:1 dla Brazylijczyka. Polak odrobił stratę przełamania, wygrał drugiego gema i można było mieć cień nadziei na zwrot akcji. Ten jednak nie nastąpił i ponownie triumfował 6:2.
– Przeciwnik grał dużo lepiej ode mnie. Gra się układała dużo lepiej niż wskazuje wynik, ale na końcu to on zdobywał te wszystkie piłki, które były ważne, kluczowe. Do wygranej, czy do wyrównanej walki było z tego powodu bardzo daleko. Bardzo dobra, kliniczna gra z jego strony. Początek był taki, że mogłem się załapać na grę, wtedy grałoby mu się mniej komfortowo. Cóż, dużo lepszy wygrał – komentował Daniel Michalski, który teraz jedzie na challengera w Bułgarii.
Rywalem Brazylijczyka w drugiej rundzie będzie kwalifikant Maxim Mrva, który w pierwszym meczu pokonał Akirę Santillana 6:3, 6:2.
MB
fot. Karolina Kiraga-Rychter



