Polacy zdominowali grę podwójną

Polacy zdominowali grę podwójną

Czwarty dzień Enea Poznań Open 2026 obfitował w występy Polaków w deblu. Na kortach w tej konkurencji pojawiło się aż ośmiu naszych reprezentantów. W środę do ćwierćfinałów awansowało aż pięciu z nich: Karol Drzewiecki, Piotr Matuszewski, Tomasz Berkieta, Maks Kaśnikowski i Szymon Walków.

Meczem dnia na korcie centralnym było spotkanie Iwan Litarewicz-Filip Pieczonka kontra Karol Drzewiecki i Piotr Matuszewski. Świeżo upieczeni mistrzowie challengera ATP z Bratysławy zanotowali świetny początek i objęli szybkie prowadzenie 4:0, a następnie 5:1. W końcówce partii otwarcia pojawiło się kilka niewymuszonych błędów ze strony polskiego duetu i przeciwnicy odrobili część strat. Drzewiecki i Matuszewski zdołali jednak domknąć seta wynikiem 6:3. 

Druga partia rozpoczęła się przełamaniem serwisu Matuszewskiego. Ten break dodał wiatru w skrzydła polsko-białoruskiej parze. Zaczęli oni pewniej i ofensywnej grać, a więcej błędów pojawiło się po stronie Drzewieckiego i Matuszewskiego. Tym samym Pieczonka i Litarewicz wygrali 6:2 i o losach meczu musiał zadecydować super tie-break. W nim ponownie kontrolę przejęli nasi reprezentanci i oddali rywalom zaledwie cztery punkty.

– Początek był naprawdę dobry. Zaczęliśmy z wysokiego C, kontrolowaliśmy tego seta, w końcówce przeciwnicy zaczęli wracać do gry. W drugiej partii musieliśmy gonić, bo od razu straciłem serwis, rywale złapali wiatr w żagle, no i w super tie-breaku musieliśmy się sprężyć. Stanęliśmy na wysokości zadania i zagraliśmy tak, jak najlepiej potrafimy – podsumował spotkanie Matuszewski. – Fajnie, że zagraliśmy w środę, bo mieliśmy czas, by się wyspać i zregenerować po turnieju w Bratysławie. To był ciężki mecz, graliśmy przeciwko Polakowi, więc to nic fajnego, szczególnie w Polsce. Wygrałem już ten turniej w przeszłości, to są moje rejony, dużo znajomych przyszło, rodzina, więc to zawsze większa presja, ale umiem sobie z tym radzić – dodał Drzwiecki, triumfator tej imprezy w grze podwójnej z 2023 roku.

Dużo radości kibicom sprawili także Tomasz Berkieta i Maks Kaśnikowski. Polacy zmierzyli się z polsko-australijską parą Szymon Kielan oraz Matthew Romios. Warszawiacy weszli do turnieju głównego rzutem na taśmę, po wycofaniu się dwóch par. Mimo początkowych problemów w partii otwarcia, zdołali doprowadzić do decydującej rozgrywki i ostatecznie awansować do ćwierćfinału.

– To nie było w ogóle planowane, w poniedziałek dopiero zgadaliśmy się z Maksem, że chcemy grać debla, a do wtorku były zapisy. Byliśmy drugą parą rezerwową i dopiero wczoraj okazało się, że zagramy. Przed przyjazdem tutaj nie brałem pod uwagę, że zagram debla, natomiast udało się. W pierwszym secie próbowaliśmy nauczyć się gry deblowej, przeszliśmy przyspieszony kurs, no i w drugim secie już to zaczęło funkcjonować. Takie były nasze odczucia. Super tie-break to zawsze loteria, mogło to pójść w obie strony, na szczęście poszło w naszą. Bardzo się cieszymy, że będziemy mogli jeszcze przynajmniej raz w tym tygodniu zagrać na tych pięknych kortach – mówił zadowolony Berkieta. W ćwierćfinale zmierzą się oni z Szymonem Walkowem, dwukrotnym mistrzem poznańskiego challengera w deblu z roku 2018 i 2022, oraz Sergio Martosem Gornesem. Polak i Hiszpan okazali się lepsi od Borisa Ariasa z Boliwii i Davida Poljaka z Czech.

Juniorscy mistrzowie Roland Garros 2025 i Wimbledonu 2025, Alan Ważny i Oskari Paldanius drugi rok z rzędu wystąpili na kortach Parku Tenisowego Olimpia. Przegrali oni z bułgarsko-czeskim duetem Alexander Doński oraz Andrew Paulson. Polak i Fin zaprezentowali solidną grę, rozegrali zacięty mecz, ale finalnie musieli uznać wyższość bardziej doświadczonych rywali. Bułgar i Czech będą w ćwierćfinale przeciwnikami innej polskiej pary Aleksandra Błusia i Jana Sadzika.

Dominika Opala

fot. Karolina Kiraga-Rychter

Polacy zdominowali grę podwójną
Facebook
Twitter
E-mail
Drukuj
Scroll to top