Maks Kaśnikowski zagra w Enea Poznań Open

Maks Kaśnikowski zagra w Enea Poznań Open

Maks Kaśnikowski to jeden z zaledwie trzech polskich tenisistów w gronie trzydziestu triumfatorów poznańskiego Challengera ATP – Enea Poznań Open. Na kortach Parku Tenisowego Olimpia w Poznaniu wygrał w roku 2024. Był to pamiętny, trzysetowy pojedynek z Argentyńczykiem Camilo Ugo Carabellim, w którym Polak odwrócił losy spotkania i w obecności nadkompletu kibiców odniósł niezwykle ważne w swojej karierze zwycięstwo. I … chętnie by to powtórzył. Rok temu to się nie udało, ale nasz tenisista był wówczas w zupełnie innej sytuacji, niż dzisiaj. W tym roku ponownie zagra w Poznaniu. Organizatorzy przyznali Maksowi Kaśnikowskiemu dziką kartę do turnieju głównego. „Wygrać challengera przed polską publicznością to niezapomniany moment” – wspomina notowany obecnie w rankingu ATP na 313. miejscu.

Rok temu zagrałeś w Enea Poznań Open jako obrońca tytułu. Był to początek twojego powrotu na korty po kontuzji i chyba dość trudny czas?

Tak, zdecydowanie, to była dla mnie zupełnie nowa sytuacja. Z powodu kontuzji nie grałem w turniejach przez ponad trzy miesiące. Nie byłem więc w rytmie meczowym. Ale bardzo chciałem zagrać w poznańskim turnieju. Okazało się, że nie byłem jeszcze gotowy na walkę na najwyższym poziomie. Inna rzecz – miałem pecha w losowaniu, bo już w pierwszej rundzie trafiłem na późniejszego zwycięzcę Enea Poznań Open, Filipa Misolicia. Chociaż jak się chce zwyciężać w takich turniejach, to trzeba wygrywać z każdym.

Co przez ten rok się u Ciebie zmieniło? Rozumiem, że po kontuzji nie ma już śladu, grasz regularnie?

Na szczęście przez ostatni rok nie miałem większych problemów zdrowotnych. Rehabilitacja przed turniejem w Poznaniu zaowocowała tym, że udało mi się zachować ciągłość gry. Oczywiście były jakieś mikro urazy, ale to normalne. Zagrałam dużo meczów, dużo turniejów. Przez pierwsze miesiące wracałem do formy, ale w tym roku wracam już na dobre tory i myślę, że idzie to w dobrą stronę.

Są takie mecze, turnieje, z których jesteś szczególnie zadowolony?

Zdecydowanie. Pierwszym, który bym wymienił, to Challenger w Monzie we Włoszech, w którym zagrałem w kwietniu tego roku. Wygrałem tam z bardzo dobrym tenisistą, który grał też w Poznaniu, z Sumitem Nagalem. Rok wcześniej przegrałem z nim, teraz się zrewanżowałem i było to świetne moje spotkanie, w którym odwróciłem losy meczu i to na pewno był jeden z tych meczów, w którym zagrałem na bardzo wysokim poziomie.

Na ten rok postawiłeś sobie konkretny cel wynikowy, czy raczej „krok po kroku” powrót do szczytu formy?

Przede wszystkim podchodzę do gry z chłodną głową. Chcę się cały czas rozwijać. Dlatego pracuję nad ulepszaniem elementów technicznych i taktycznych. Głównym celem jest poprawianie się w swojej grze. Jeśli będę dobrze grał, to przyjdą wyniki. Ale wiadomo, że cele trzeba sobie wyznaczać i w tym roku tym moim celem jest powrót do grania w Wielkich Szlemach. Nadal mam szansę, by zagrać w US Open i to jest ten najbliższy cel.

Może Enea Poznań Open znów będzie takim punktem zwrotnym?

Dwa lata temu tak właśnie było, więc życzyłbym sobie, aby teraz było podobnie.

Także dlatego, że wygranie Challengera ATP w Polsce, przed swoją publicznością to moment, którego się nie zapomina?

Absolutnie tak. To był jeden z najlepszych momentów w mojej karierze. Doskonale pamiętam, jak na finale nie było na trybunach wolnych miejsc, kibice nie mieli gdzie siedzieć. I to wsparcie kibiców, którzy bardzo mocno mnie dopingowali. Myślę, że gdyby nie oni, to trudno byłoby ten mecz wygrać. Bo w drugim secie mój los „wisiał na włosku”. Cieszę się, że taki sukces dane mi było osiągnąć w Polsce i mam nadzieję, że uda mi się to powtórzyć.

Szansa będzie już za miesiąc. Jak przyjąłeś informację o przyznaniu dzikiej karty?

Oczywiście jestem bardzo wdzięczny dyrektorowi turnieju, Panu Krzysztofowi Jordanowi i pani dyrektor Ewelinie Starczewskiej. Cieszę się, że znów będę mógł zagrać w tym turnieju, w Poznaniu. Nie będę musiał przebijać się przez kwalifikacje, to na pewno da mi więcej świeżości. Na pewno dam z siebie wszystko.

Enea Poznań Open rozpocznie się dokładnie za 25 dni. Jak spędzisz ten czas przed przyjazdem do Poznania?

Teraz jestem w Chorwacji, gram w turnieju ITF w Bol. Następnie jadę na Challengery do Koszyc i do Perugii. No i potem już przygotowania do Enea Poznań Open. Będzie to więc dość intensywny czas.

fot. Karolina Kiraga – Rychter

Maks Kaśnikowski zagra w Enea Poznań Open
Facebook
Twitter
E-mail
Drukuj
Scroll to top