Latynoski finał Enea Poznań Open 2026

Latynoski finał Enea Poznań Open 2026

W finale Enea Poznań Open 2026 zmierzą się Argentyńczyk Facundo Diaz Acosta oraz Brazylijczyk Gustavo Heide. Obaj zawodnicy w pojedynkach półfinałowych rozegrali trzysetowe spotkania. Pierwszy z nich pokonał Włocha Michele Ribecai, a drugi – Czecha Dalibora Svrcinę.

Szósty dzień Enea Poznań Open rozpoczęli Facundo Diaz Acosta oraz Michele Ribecai. Argentyńczyk i Włoch dostarczyli kibicom wiele emocji w zaciętym boju o finał. Było to pierwsze spotkanie tych tenisistów – Kiedy nie znam rywala, to oglądam nagrania z moim trenerem, przygotowujemy taktykę, ale kiedy wychodzisz na kort, to następuje weryfikacja. Na korcie jest inaczej niż na wideo, więc trzeba się też dostosować – przyznał Diaz Acosta.

I rzeczywiście, kort zweryfikował, gdyż 23-letni kwalifikant zaskoczył argentyńskiego faworyta ofensywną grą i szybko objął prowadzenie 3:0 z podwójnym przełamaniem. 25-latek z Buenos Aires odrobił częściowo straty, ale cały czas miał problemy z utrzymaniem skuteczności zagrań. Ribecai grał solidnie i zmuszał rywala do błędów. W efekcie, tenisista z Półwyspu Apenińskiego zapisał partię otwarcia na swoje konto, tracąc tylko dwa gemy. W drugiej odsłonie Diaz Acosta stopniowo podnosił poziom swojej gry, czuł się coraz pewniej na korcie, popełniał mniej błędów, a przy tym grał ofensywnej i wywierał większą presję na młodszego rywala. Tak więc drugi set potoczył się całkowicie pod kontrolą Argentyńczyka, który dwukrotnie przełamał Włocha i zamknął partię wynikiem 6:1.

Trzeci set był zdecydowanie najbardziej zaciętym. Widać było, że zawodnicy już wybadali swoje najsłabsze strony i toczyli wyrównaną walkę. Losy decydującej partii rozstrzygnął jeden break na korzyść rozstawionego z numerem cztery Argentyńczyka. Miało to miejsce w piątym gemie. Diaz Acosta nie wypuścił już tej przewagi z rąk i ostatecznie wygrał 2:6, 6:1, 6:4 po dwóch godzinach gry.

– To był niezwykle trudny mecz, jestem bardzo zadowolony ze zwycięstwa. Może nie był to najlepszy początek z mojej strony, ale on zaczął pojedynek, grając bardzo dobrze. Potem znalazłem sposób, by wygrywać, jak najwięcej punktów i ostatecznie zakończyłem spotkanie z korzystnym dla mnie wynikiem. Finalnie liczy się zwycięstwo. Walczyłem do końca i to przyniosło pozytywny rezultat – ocenił po meczu 25-latek z Ameryki Południowej, dla którego będzie to czwarty challengerowy finał w tym roku.

W trzech poprzednich, w Tigre, w Sao Leopoldo i we Francavilla al Mare, schodził z kortu jako triumfator. – Mam za sobą bardzo dobre miesiące, przyjechałem tutaj w dobrej formie, ale każdy mecz jest wymagający. Mam nadzieję, że jutro odniosę kolejne zwycięstwo, ale wiem, że z kim bym nie grał, to będzie trudne zadanie. Każdy mecz to nowa historia, każdy finał jest inny. Poprzednie trzy finały w tym roku zdołałem wygrać, ale jutro muszę być w pełni skoncentrowany – dodał.

W finale Facundo Diaz Acosta zmierzy się z Gustavo Heide. Argentyńczyk i Brazylijczyk na początku maja grali ze sobą w finale challengera we Francavilla al Mare. Wówczas lepszy okazał się „Facu” w trzech setach, więc 24-latek z Sao Paolo jest głodny rewanżu, o czym wspomniał także w pomeczowym wywiadzie. – Obu ich znam bardzo dobrze, bez różnicy, który awansuje do finału, oby grali teraz kilka godzin – mówił tenisista z Buenos Aires z uśmiechem zanim jeszcze poznał finałowego rywala.

I tak faktycznie było, gdyż Heide i Svrcina grali prawie trzy godziny, a w spotkaniu nie brakowało świetnej gry, zwrotów akcji i nerwów. Czech, który w ubiegłym sezonie dotarł w stolicy Wielkopolski do finału, był na dobrej drodze, by powtórzyć wynik sprzed roku. W tym tygodniu, do dzisiaj, nie stracił jeszcze seta, a półfinałowe starcie od początku układało się po jego myśli.

23-latek z Ostrawy w partii otwarcia trzykrotnie odebrał serwis przeciwnikowi, sam stracił podanie tylko raz i w efekcie wygrał seta 6:2. W drugiej odsłonie rozstawiony z numerem osiem Brazylijczyk zaczął stawiać większy opór, wymiany stały się bardziej zacięte, ale dalej było czuć, że to Svrcina ma przewagę i dominuje na korcie.  Czech wyszedł na prowadzenie 5:3 i tylko gem dzielił go od awansu do finału. Heide jednak nie poddawał się, walczył o każdą piłkę, a to przyniosło efekty, gdyż wygrał cztery gemy z rzędu i wyrównał stan meczu. Wtedy Daliborowi puściły nerwy, złamał rakietę i otrzymał kolejne ostrzeżenie, co poskutkowało stratą punktu na starcie trzeciej partii.

W niej z kolei kontrolę nad meczem przejął Brazylijczyk, a tenisista naszych południowych sąsiadów nie mógł pozbierać się po wydarzeniach z końcówki drugiego seta. Heide poszedł za ciosem i oddał rywalowi tylko dwa gemy, zwyciężając ostatecznie 2:6, 7:5, 6:2.

 – Wczoraj i dzisiaj grałem bardzo długo. Jestem zmęczony, ale szczęśliwy – powiedział po meczu reprezentant Brazylii, który na ostatnie 21 spotkań wygrał aż 17. – Nie przestawałem wierzyć, mój trener też zawsze we mnie wierzy. Grałem piłka po piłce i się dzisiaj udało wyrwać ten pojedynek z rąk rywala – dodał.

Oprócz finału we włoskim challengerze w tym roku, Diaz Acosta i Heide zmierzyli się też w 2023 roku w Montewideo. Wówczas też lepszy okazał się Argentyńczyk, więc Brazylijczyk będzie miał podwójną szansę do rewanżu. – Znamy się bardzo dobrze, jutro na pewno będzie zacięta walka i mam nadzieję, że się zrewanżuję – zakończył 23-latek z Sao Paulo.

Dominika Opala

fot. Karolina Kiraga-Rychter

Latynoski finał Enea Poznań Open 2026
Facebook
Twitter
E-mail
Drukuj
Scroll to top