Maks Kaśnikowski udanie rozpoczął Enea Poznań Open 2026. Polski triumfator challengera w Poznaniu pokonał Włocha Lorenzo Giustino 6:4, 7:6 (7-1) i awansował do drugiej rundy. Mecz rozpoczął się w poniedziałek, lecz z powodu kapryśnej pogody dokończono go dopiero we wtorkowe wczesne popołudnie. – Jestem bardzo zadowolony ze spotkania, utrzymania koncentracji i intensywności – powiedział po meczu 22-latek.
Kaśnikowski (279 ATP) to jeden z trzech polskich zwycięzców singlowego turnieju Enea Poznań Open. Warszawianin triumfował na kortach Parku Tenisowego Olimpia w 2024 roku. W kolejnej edycji nie powtórzył sukcesu – odpadł już w pierwszej rundzie, przegrywając z późniejszym zwycięzcą Filipem Misoliciem.
W tym roku 22-latek chce nawiązać do sukcesu sprzed dwóch lat. Jego pierwszym rywalem był Lorenzo Giustino (210 ATP), który po raz czwarty występuje w stolicy Wielkopolski. Najlepszy wynik Włoch osiągnął przed rokiem, docierając do ćwierćfinału. Kaśnikowski nie zamierzał pozwolić mu na powtórkę – podobnie jak pogoda, która mocno skomplikowała przebieg meczu. Zawodnicy pojawili się na korcie w poniedziałek (15 czerwca) po godzinie 18, lecz spotkanie przerwano po zaledwie pięciu gemach z powodu gwałtownej ulewy. W momencie zejścia z kortu Polak prowadził 4:1 z przewagą dwóch przełamań.
Wznowienie nastąpiło we wtorek krótko po południu. 34-letni Giustino szybko odrobił jedno przełamanie, jednak w końcówce seta Kaśnikowski zachował zimną krew i wygrał 6:4. W drugiej partii obaj tenisiści pewnie utrzymywali podanie, choć Polak miał aż cztery okazje na przełamanie rywala. O losach seta – i całego meczu – zadecydował tie-break, w którym Kaśnikowski błyskawicznie odskoczył na 5:0 i chwilę później zamknął spotkanie wynikiem 7:6 (7-1).
– Nie było to łatwe spotkanie, bo wczoraj deszcz pokrzyżował nam plany. Byłem w dobrym rytmie, więc przerwa nie działała na moją korzyść – przyznał po meczu Kaśnikowski. – Dziś udało mi się utrzymać koncentrację i domknąć seta. W drugim secie była niesamowita walka, dużo break-pointów, ale bez przełamań. W tie-breaku docisnąłem gaz do dechy – dodał.
W drugiej rundzie Kaśnikowski zmierzy się z turniejową „dwójką”, Janem Choinskim. Mecz zaplanowano na środę (17 czerwca). – Mam nadzieję, że będzie dobra walka i dobry mecz, a kibice będą zadowoleni z widowiska – zakończył Polak.
MB
fot. Karolina Kiraga-Rychter



