Alan Ważny nie zdołał awansować do drugiej rundy Enea Poznań Open 2026. Polak uległ Czechowi Martinowi Krumichowi 6:3, 5:7, 6:7 (4-7) po prawie trzech godzinach walki.
Alan Ważny jako jedyny Polak przebrnął tegoroczne eliminacje do turnieju głównego Enea Poznań Open 2026, pokonując Kazacha Denisa Jewsiejewa oraz rodaka Karola Filara. W ubiegłym roku 19-latek z Rzeszowa także znalazł się w drabince głównej poznańskiej imprezy, ale wtedy za sprawą „dzikiej karty”.
Scenariusz wtorkowego spotkania z Martinem Krumichem był podobny do tego rozegranego przed rokiem z Sumitem Nagalem. Trzy sety, zacięta walka z obu stron, niewykorzystane szanse Polaka i niestety jego porażka. Wydawało się, że okazja do awansu do drugiej rundy challengera jest na wyciągnięcie ręki. Rzeszowianin prezentował świetny tenis i partię otwarcia zapisał na swoje konto 6:3, mimo że mecz rozpoczął od stanu 0:2. Tak samo zaczął się drugi set, Ważny ponownie odrobił straty, ale tym razem Krumich nie dał się zaskoczyć. Tenisiści rozgrywali zacięte wymiany, trwała walka na wyniszczenie. Łącznie zawodnicy przełamywali się pięć razy, ale w końcówce lepiej wytrzymał to 23-latek z czeskiego Kolina, który domknął partię wynikiem 7:5.
Trzecia odsłona miała najbardziej dramatyczny przebieg. Krumich tradycyjnie wyszedł na prowadzenie 2:0. Nasz reprezentant nie zamierzał się jednak poddawać, wygrał cztery gemy z rzędu i serwował, by wyjść na prowadzenie 5:2. Tak się jednak nie stało, Czech zdołał wrócić do meczu. Kolejne szanse Ważny miał, kiedy prowadził 40:0 przy 5:5. Ten gem Polakowi uciekł i musiał bronić się przed porażką przy serwisie rywala. Ta sztuka mu się udała i o losach spotkania zadecydował tie-break. W nim także nie brakowało emocji. Zawodnicy prezentowali dobry tenis, obfitujący zarówno w długie wymiany, jak i grę kombinacyjną. Widać było jednak, że obaj są już bardzo zmęczeni, pojawiły się skurcze, a przed nimi była decydująca rozgrywka. Lepiej wytrzymał to Krumich i ostatecznie zwyciężył 6:3, 5:7, 7:6 (7-4).
– Zabrakło tego, że nie wykorzystałem żadnej szansy, którą miałem w trzecim secie. Nie ukrywam, że jestem mocno wkurzony na siebie, że nie domknąłem tego meczu. Było to na wyciągnięcie ręki, wystarczyło zagrać jedną czy dwie piłki lepiej, nie popełnić błędów i to by się wygrało. Nie udźwignąłem tego mentalnie po prostu, za dużo emocji – ocenił Ważny, który kolejny raz bardzo dobrze zaprezentował się na korcie centralnym Parku Tenisowego Olimpia. – Może za rok się uda przebrnąć pierwszą rundę. W tym byłem jeszcze bliżej niż w poprzednim, miałem jeszcze więcej szans. Na pewno jest to dobry turniej z mojej strony, mimo dzisiejszej porażki, gra była dobra, ale nie udźwignąłem tego w głowie – dodał.
Dominika Opala
fot. Paweł Rychter



